Schudnijcie razem z nami!

Nasza akcja odchudzająca

Nasza sonda

 tak
 nie

wyniki

Akademia

Zapraszamy 9 marca!

więcej


Piszcie do nas!

Nasz adres

Podkręć tempo

Gdy włączysz do diety więcej błonnika, Twoja przemiana materii przyspieszy, a Ty łatwiej schudniesz. Możesz dostarczać sobie tego składnika w postaci pełnoziarnistego chleba lub warzyw, ale warto też przyjmować specjalne preparaty, np. Bio-Błonnik, Pharma Nord (19 zł/60 szt.).

Artykuły: Milość jak narkotyk

kategoria: Szkoła szczęścia   | autor: Liliana Fabisińska

Wahania nastrojów, brak koncentracji, zwiększony poziom hormonów, które działają jak amfetamina. Od bycia zakochanym uzależniamy się tak samo, jak od alkoholu albo narkotyków.

Nie znam tego stanu

Są osoby, które nigdy się nie zakochały i nigdy tego uczucia nie poznają. Tak jest m.in. z chorymi na autyzm, u których upośledzone jest działanie ośrodka przyjemności, związanego z jądrami podstawy mózgu. Również przyjmowanie leków antydepresyjnych typu prozac sprawia, że zakochanie staje się niemożliwe. Tu na szczęście sytuacja jest odwracalna: zazwyczaj miesiąc po zakończeniu kuracji i odstawieniu leków zdolność do szalonej miłości powraca.
Z zakochaniem bez pamięci mają też często problemy DDA, czyli dorosłe dzieci alkoholików. Amerykańska psycholog Ann Lomack szacuje, że aż 60 proc. z nich odrzuca miłość, nie potrafi zaufać ani też zachować się spontanicznie. DDA uważają się za niegodnych miłości, wyznanie traktują więc jak kpinę i odwracają się na pięcie, kiedy je słyszą. Tu może pomóc tylko psychoterapia.
Stan zakochania figuruje na liście chorób WHO na pozycji F63.9 jako „Zaburzenie nawyków i popędów”, obok piromanii, kleptomanii i patologicznego hazardu. Osoba zakochana nie myśli racjonalnie. Wpada w skrajne nastroje, a jej potrzeba snu zmniejsza się nawet o 2/3. Ręce się pocą i drżą na samą myśl o obiekcie westchnień. Zawęża się pole widzenia. Wzrasta skłonność do ryzyka. Z tego powodu w niektórych amerykańskich hipermarketach w pokojach dla operatorów wózków widłowych wywieszono informację: „Jesteś zakochany? Zgłoś się na najbliższe pół roku do innych prac, nie narażaj klientów i kolegów.” Na pół roku? Tak, bo tyle przeciętnie trwa niebezpieczna dla otoczenia faza ostrego zakochania.

Jak w filmie


Uzależnionych od stanu zakochania, szukających go intensywnie, jest w XXI wieku więcej niż kiedykolwiek wcześniej. Zakochanie stało się modne. Najbardziej kasowe komedie romantyczne pokazują kobiety, które przeprowadzają się do ciasnej kawalerki w imię miłości, a także mężczyzn, obsypujących kwiatami swoje ukochane. Seriale, takie jak „Ally McBeal”, „Przyjaciele” czy „Seks w wielkim mieście”, stworzyły pojęcie seryjnej monogamii. Bohaterowie, choć zawsze zakochani na zabój, to jednak co kilka odcinków zmieniają obiekt swych westchnień. Gdy są w związku, to nic innego się dla nich nie liczy. Podejmują szalone decyzje, zapominają o pracy, myślą tylko o zbliżającej się randce. Zapatrzeni w filmowych bohaterów, uważamy, że w naszym związku nie ma miłości, skoro nie unosimy się nad ziemią na samą myśl o ukochanym. Rezygnujeszkoła my i szukamy dalej czegoś potężniejszego. Czegoś, co wmówiła nam pop-kultura.

To jest szaleństwo


Donatella Marazziti, włoska psychiatra, odkryła podobieństwo między ludźmi, którzy właśnie się zakochali, a tymi cierpiącymi na zaburzenia obsesyjno-kompulsywne, np. nałogowi hazardziści, kleptomani. Osoby z obu grup mają we krwi niski poziom serotoniny, tzw. hormonu szczęścia. Towarzyszą im skoki nastrojów, podejmują skrajnie nieracjonalne decyzje, idealizują to, czego pragną (zakochani: obiekt swojej miłości, kleptomani: zwykły drobiazg ze sklepu). Zakochani, tak samo jak neurotycy, mają fiksację na punkcie jednego obiektu, nie potrafią myśleć o niczym innym. „Ten, kto jest zakochany, jest trochę szalony” – mówi Donatella Marazziti.
U kobiet, gdy zaczynają się spotykać z nowym partnerem, wzrasta poziom testosteronu, u mężczyzn zaś spada. A więc: my stajemy się bardziej wytrzymałe, gotowe do walki o swój obiekt uczuć. Mężczyźni zaś robią się wrażliwsi i tak rozmowni, jak nigdy. Piszą wiersze i wzdychają do księżyca. Antropolodzy twierdzą, że zakochanie zostało stworzone przez naturę po to, by na świat przychodziły dzieci. Pół roku, bo tyle przeciętnie trwa ostre zakochanie, zwykle wystarcza, by doszło do zapłodnienia. A potem natura pozwala nam „odzyskać rozum”.

Mózg chce odpocząć


Kłopot w tym, że większość ludzi wcale nie chce tego rozumu odzyskiwać. W mózgu zakochanej osoby intensywnie jest też wydzielana dopamina, wywołująca euforię, oraz fenyloetyloamina, zwana naturalną amfetaminą. I tak jak ona działa uzależniająco. A więc, kiedy stan zakochania się kończy, przeżywamy to, co narkoman na głodzie. Cierpimy i chcemy zdobyć kolejną „działkę”.
Aż 70 proc. zamężnych Angielek i 82 proc. Anglików tęskni za tym, co czuli na początku związku i chciałoby wrócić do tego stanu, wynika z zeszłorocznych badań agencji ForTwo. Średni czas trwania małżeństwa w Europie zmniejsza się dramatycznie. W kilku krajach wynosi już tylko pięć lat! Powodów jest oczywiście wiele, ale jednym z najpoważniejszych jest właśnie pogoń za świeżością uczuć. Ale nie da się być zakochanym nieustannie, nawet jeśli zmienia się obiekt naszych westchnień. Mózg potrzebuje przynajmniej kilku miesięcy odpoczynku, z normalnym poziomem hormonów, normalną ilością snu itp., by potem znów mógł odczuwać wszystkie przyjemne emocje związane z zakochaniem. I tak naprawdę wcale nie jest pewne, że będzie odczuwał je tak mocno, jak dawniej.

Szczęście na wieki


Romantyczne komedie najczęściej kończą się w chwili, gdy zakochana para, po pokonaniu szeregu przeszkód, wreszcie pada sobie w ramiona. W bajkach, które czytamy od dzieciństwa, jest podobnie: „I żyli długo i szczęśliwie”. Na to, co się stanie, kiedy już minie wielkie oczarowanie, nikt nas nie przygotowuje. W efekcie jesteśmy więc rozczarowani codziennością. – Pacjentki bardzo często mówią: „Moje małżeństwo nie jest takie, jak powinno” – opowiada Martyna Marczak, psychoterapeutka. – A kiedy pytam, jaki ten związek miałby być, nie potrafią mi odpowiedzieć. Po prostu „inny”, „lepszy”.
Gdy kończy się zakochanie, nagle spadają klapki z oczu. Widzisz już, że Twój ukochany to nie ideał. Chrapie, mlaszcze przy obiedzie, łatwo się irytuje. On też zauważa, że nie jesteś księżniczką. – Ludzie nie są na to przygotowani, uznają pochopnie, że skoro ktoś nie jest idealny, to trzeba z niego zrezygnować i szukać dalej – mówi Martyna Marczak.

Ta żaba to książę


Robert Sternberg, amerykański psychiatra, uważa, że zakochanie, ślepe i szalone, nie jest miłością. Ta prawdziwa to bowiem połączenie namiętności, intymności i zaangażowania. Wszystkie te trzy elementy są konieczne, by stworzyć miłość doskonałą, która przetrwa wszelkie burze.
Namiętność, charakterystyczna dla stanu zakochania, bardzo szybko się pojawia, jej poziom gwałtownie rośnie i w ciągu kilku miesięcy opada. I całe szczęście, bo zakochanie na bardzo wysokim poziomie dezorganizuje całe życie, sprawia, że nie jesteśmy w stanie pracować, odsuwamy się od przyjaciół.
W stabilnie rozwijającym się związku miejsce dużej części namiętności zajmuje intymność. Kiedy partner jest obok, cieszysz się, czujesz się szczęśliwa, chcesz o niego dbać. Wiesz też, że możesz liczyć na jego pomoc. Chcecie dzielić się ze sobą tym, co dobre, i co złe.
Trzeci element to zaangażowanie. Pojawia się niejako naturalnie: im więcej inwestujesz w związek, tym bardziej jesteś w niego zaangażowana, myślisz o nim długofalowo, chcesz, żeby trwał. Racjonalizujesz w ten sposób swój wybór. Wkładasz w związek emocje, ale też to, co materialne: wpuszczasz mężczyznę do swojego mieszkania, zakładasz z nim wspólne konto w banku. Zaangażowanie rośnie. I choć nie myślisz: „To miłość”, kiedy bez wahania przekazujesz mu kluczyki do swojego samochodu, to właśnie wtedy działasz na rzecz waszej przyszłości. Bo im większe zaangażowanie, tym większa intymność, i odwrotnie, a w rezultacie: tym stabilniejsza staje się wasza miłość, we wszystkich aspektach.
Oczywiście, oglądając kolejną romantyczną komedię, zatęsknisz prawdopodobnie za szalonym zakochaniem, motylami w brzuchu i uczuciem, że możesz przenosić góry. Może nawet będziesz miała ochotę rzucić się w wir takiej miłości. Ale pamiętaj: to zawsze się kończy. Za kilka miesięcy poziom hormonów wróci do normy, a Ty znów będziesz musiała budować, dzień po dniu, intymność i zaangażowanie z księciem, który wcale nie będzie idealny. Naprawdę masz ochotę się przekonać, jakie ma wady? A może ta żaba, która śpi obok Ciebie, w gruncie rzeczy też jest księciem? Jeśli tylko odpowiednio na nią spojrzysz i przypomnisz sobie, jak kiedyś zachwycał Cię ten pieprzyk na jego karku i aksamitny głos.


Hit na talerzu

hit na talerzu
Doktor czosnek niedźwiedzi

Skutecznie broni przed miażdżycą i wysokim ciśnieniem. Niedźwiedzi czosnek zabija także bakterie i wzmacnia odporność.

więcej

Artykuły


Zacięty bój o idealną mowę

Nieważne ile masz lat, możesz raz na zawsze przestać się jąkać. Jest już skuteczna terapia, dzięki której w dwa tygodnie zapomnisz o zacinaniu się.

więcej

Horoskop


Skorpion 23.10 – 21.11

Uda Ci się szybko załatwić trudne zawodowe sprawy. Jeśli do tej pory czułaś się samotna, od 7.03 zaczniesz przebierać w ofertach randek. Przyciągniesz zainteresowanie kogoś, kto wykonuje niezwykły zawód. Nie traktuj tylko miłości zbyt lekko. Weekendowa podróż lub wspólne wyjście na większą towarzyską imprezę będą udane.

zobacz inne horoskopy

Reklama